Rozmowa z Patrykiem Hałaczkiewiczem, liderem Bielawskiego Ruchu Obywatelskiego

Zatrudnienie radnych w spółkach nazywa patologią, a brak pomysłu na rozwój Bielawy stratą czasu. Przekonuje, że Bielawa zostaje w tyle za… Pieszycami. Jakie ma plany, czy zaczął kampanię wyborczą i czy sam ma pomysł na Bielawę – o to pytamy Patryka Hałaczkiewicza.
* Kolej dla bielawy była takim głośnym tematem, na którym zbudował Pan swoją kampanię wyborcza dwa lata temu. Niedawno dość mocno powrócił, wydawało się, ze już, już będzie realizowany, poparły go nawet władze Bielawy, były deklaracje urzędu marszałkowskiego… i trochę o kolei ucichło?
– Ucichło… niemniej tak to bywa z akcjami społecznymi po ponad dwóch latach, moja rola jest taka,. że męczę bardzo zarząd województwa, też dyrektora departamentu infrastruktury o tą kolej. Ruszyły konsultacje w sprawie linii ze Świdnicy przez Sobótkę do Wrocławia, to jest jakby pierwszy etap, który był zaplanowany. Mam nadzieję, ze po decyzji o tej linii, jeszcze w tym roku – bo tak mi obiecano w urzędzie marszałkowskim) tak obiecał rok temu Marszalek Michalak na konferencji w Bielawie) – będą konsultacje dotyczące linii Bielawa-Dzierżoniów. To jest też kwestia nacisku ze strony władz miasta. Na razie nie widzę tego nacisku, niestety. Oprócz tej jednorazowej akcji dotyczącej pociągu na Regałowisko, który nie dojechał.. Moją rolą jest przypominanie się i to robię. Mam nadzieję, że ta decyzja o reaktywacji, modernizacji tej linii w tym roku zapadnie.
* Był Pan kandydatem na burmistrza, teraz… no właśnie w jakiej roli można tu pana stawiać, bo kiedy tylko pojawia się nazwisko Hałaczkiewicz, wiele osób – nie wiem, czy to Pana zwolennicy, czy przeciwnicy – natychmiast mówią: kampania wyborcza…
– Tak mówią… to jest efekt pewnie też tego, że mamy w Bielawie dziwną sytuację jeśli chodzi o rządzenie miastem…
* To znaczy?
– Nie widzę tutaj pomysłów jeśli chodzi o rządzenie miastem. Pan burmistrz Łyżwa w czasie kampanii mówił, że ma pomysł na Bielawę, no więc ja chciałbym go zapytać po tych dwóch latach, jaki jest ten pomysł? Ja tego pomysłu nie widzę. Jestem tutaj kilkanaście razy w miesiącu i obserwuję jak wygląda sytuacja w Bielawie i nie widzę tego pomysłu. Widzę jak rozwijają się inne miasta – Dzierżoniów, Pieszyce pod rządami nowych burmistrzów i tam to idzie mocno do przodu. W Bielawie jest problem z samym pomysłem czym ma być Bielawa.
* Pan przychodzi z nowym pomysłem, czy tylko na razie obserwuje?
– Obserwuję, bo zależy mi na Bielawie. Tutaj się urodziłem, tu spędziłem większość mojego życia…
* Ale teraz tu Pan nie mieszka…
– Mieszkam we Wrocławiu, to prawda… ale zawsze uważałem, ze docelowo będę chciał mieszkać w Bielawie. Tu mam najbliższą rodzinę i masę przyjaciół. Na razie, przede wszystkim ze względów zawodowych i rodzinnych, jest to Wrocław, ale tak jak powiedziałam – jestem tutaj praktycznie kilkanaście razy w miesiącu. Obserwuję – bardzo mocno – to co się dzieje w Bielawie i też staram się komentować. Myślę też, ze nasze pomysły na miasto, które mamy z naszymi przyjaciółmi, niebawem przedstawimy. Z tego też powodu, ze tych pomysłów nie widzimy ze strony władz miasta. Nasze pomysły będą to propozycje obywateli, mieszkańców.
* Jednym z takich pomysłów mieszkańców była likwidacja straży miejskiej w Bielawie. To też Pana pomysł?
– To był pomysł mojego przyjaciela, Piotrka Końca. ja go tylko wsparłem. Ale na pewno niebawem więcej propozycji sie pojawi. I do takich wspólnych działań będziemy zachęcać mieszkańców Bielawy.
* Do tego potrzebny był Bielawski Ruch Obywatelski?
– Tak, po kampanii z 2014 mieliśmy powołać taką grupę, robimy to z małym opóźnieniem ale również z nowymi osobami. To ma być Ruch otwarty na propozycja i działania bielawian. Otwarta formuła ma również aktywizować społecznie, na pewno mogę powiedzieć, że mamy masę pomysłów i będziemy je po kolei przedstawiać. Również chcemy patrzeć obecnej władzy na ręce bo zauważamy brak dialogu i woli konsultacji wydawanych decyzji.
* To klub zawiedzionych?
– Klub zawiedzionych to można powiedzieć o wielu ludziach, którzy popierali burmistrza Łyżwę. Ja chciałam przypomnieć, ze mimo propozycji przed drugą turą wyborów nie poparłem Piotra Łyżwy, bo po rozmowach uważałem, że ten człowiek sobie nie poradzi. Jak sie okazuje – choć to może mocne słowa – miałem rację. I słychać coraz wyraźniej głosy tych, którzy popierali obecnego burmistrza – pana Sławomira Wasia, czy Jarosława Florczaka a w tym momencie mówią, że to był błąd.
* Zarzuca Pan władzom Bielawy brak wizji… Rozumiem, że Pan ma wizję i stąd ta obecność i powrót do Bielawy?
– To nie jest powrót, ja tu cały czas jestem. Choć przyznaję, że moim błędem jest to, że od razu nie powołaliśmy stowarzyszenia, chociaż tak deklarowałem.. Stało się tak z racji zawodowych, zaangażowanie w inne projekty – jak kampanię Pawła Kukiza. Tego czasu miałem mniej . Ale przez to, że jestem obecny, po tej połowie kadencji Piotra Łyżwy, widzę dość duży problem. Mimo potężnych dostępnych środków unijnych Bielawa nie jest w stanie pozyskać żadnych pieniędzy na inwestycje. Kompletny brak pozyskiwania kasy, która leży na stole. Ja podam przykład maleńkiej gminy z która współpracuję, gminy Ścinawa. 10-tysięczna gmina ma pozyskanych około 70 milionów złotych na inwestycje przez te dwa lata! Dlatego pytam się: co jest nie tak z Bielawą, że nie jest w stanie tych środków pozyskiwać? Stąd ta moja, nasza troska o to miasto. A nie widzimy też żadnych pomysłów opozycji w radzie – ani w tym temacie, ani w innych. Właściwie oprócz jednego radnego – Jarosława Florczaka – to nikt nie zadaje trudnych pytań burmistrzowi i jego współpracownikom, co jest bardzo dziwne. Nie wiem, czy to wynika z braku pomysłów, czy może z braku wiedzy…?
* To jaka jest w takim razie Pana wizja Bielawy, wizja Pana grupy?
– Moja wizja Bielawy to jest wizja miasta, które opiera się na pracy kompetentnych ludzi. Nie da się stworzyć dobrego zespołu, który pracuje dla miasta, bez kompetencji. I ja mam problem z tym, co się stało w Bielawie po ostatnich wyborach – wymiana jednej ekipy na drugą, stricte po linii politycznej. Wystarczy spojrzeć na to kto był w kampanii wyborczej pana burmistrza Łyżwy – kto współpracował, kto pracował, kto wpłacał pieniądze. I to wszytko idzie po linii politycznej a nie merytorycznej – i to jest ten problem, który jest w Bielawie. Ja pamiętam zarzuty wobec poprzedniego burmistrza, Ryszarda Dźwiniela, o nepotyzm, zatrudnianie w różnych spółkach dzieci radnych. Ten burmistrz poszedł krok dalej: zatrudnia radnych w spółkach, co jest moim zdaniem największą patologią. Radni nie powinni pracować w spółkach miejskich. Decyzje podejmowane po linii politycznej obnażają brak kompetencji, na każdym kroku. Skoro przez dwa lata nie można było nawet znaleźć rzecznika miasta… taka prosta rzecz. Zrobiono konkurs, powołano na chwilę i w końcu wrócił stary rzecznik. Ten, który był jeszcze rzecznikiem poprzedniego burmistrza, krytykowany przecież przez środowisko związane z Piotrem Łyżwą… To znaczy że władze miasta nie mają kompletnie ludzi. Od tego trzeba zacząć. Od stworzenia silnego zespołu, pewnej wizji. Dla mnie ta wizja kolei to była ta, która ma szanse dać możliwości prorozwojowe dla miasta. Ale to nie tylko kolej. My nie będziemy – nie oszukujmy się – miastem, które tu ściągnie nie wiadomo jakich inwestorów. Wiem, jak wyglądają strefy ekonomiczne, jest wiele lepszych lokalizacji niż Bielawa. Lepiej postawić na mały i średni biznes stąd, zwolnienia – na przykład z podatku od nieruchomości jak robią to niektóre gminy i turystyka. Mamy 600-tysięczny Wrocław niedaleko i na to powinniśmy się sfokusować. na tym, żeby ludzie tu przyjeżdżali, żeby wokół turystyki zaczął się kręcić biznes i wokół zbiornika, który został kupiony. To akurat jeden z niewielu sukcesów tej ekipy.
* Trudno zaprzeczać faktom. Zbiornika nie udało się odkupić poprzednikom. Ten burmistrz do tego doprowadził. Zbiornik jest na pewno jego oczkiem w głowie, ale nie można też zamykać oczu na to, że akurat tu wiele inwestycji już poczyniono…
– Widać jakieś inwestycje, ale to jest – mam takie wrażenie – główna zasługa osób zarządzających bielawskim OSiRem, a nie władz miasta. Nie ma jednak żadnej dalekosiężnej wizji tego miejsca. Wyobrażam sobie oddanie tego zbiornika w jakieś partnerstwo publiczno-prywatne i ściągnięcie tu inwestorów. Stąd też ta kolej, która miałaby się zatrzymywać właśnie tam przy zbiorniku na ostatnim przystanku. To jest idealna sytuacja, kiedy turysta z Wrocławia będzie miał możliwość wsiąść na dworcu głównym i w trochę ponad godzinę dojechać do Bielawy. Tymczasem tutaj wybudowano basen – to widzę, ale jaką wizję na najbliższe 10 lat tego miejsca mają władze miasta? Nie widzę żadnej. I to też jest problem braku planowania. Niestety burmistrzowie bardziej są skupieni na patrzenie w przeszłość, zajmowanie się poprzednikami, a brak jest patrzenia w przyszłość.
* Dziękuję za rozmowę.
– Dziękuję.
ROZMAWIAŁA:
Magdalena Sośnicka-Dzwonek












Po wyciśnięciu z tekstu zostają dwie opinie: Łyżwa robi za mało w stosunku do tego co może i powinien oraz Łyżwa (a także każdy dowolny jego następca) powinien otoczyć się fachowcami. Cóż, to są truizmy, rzeczy oczywiste, takie które będzie można napisać zawsze w stosunku do dowolnego burmistrza od teraz aż do skończenia świata. Problem z władzą samorządową jest taki, że nie wyrasta ona na gołym polu, a bierze się ze środowiska politycznego. I tu jest pies pogrzebany. Szczególnie jak się nie ma własnych lub środowiskowych pieniędzy na kampanię, a powiedzmy, „donatorzy” wyłożone kwoty traktują jak inwestycję, która ma się… Czytaj więcej »