Radni zdecydowali tak, jak chciał burmistrz Bielawy. Obywatelska uchwała dotycząca likwidacji Straży Miejskiej w Bielawie została większością głosów radnych odrzucona (13 głosów). Za likwidacją zagłosowało jedynie pięciu radnych: Jarosław Florczak, Tomasz Jazowski, Tomasz Wojciechowski, Adam Pajda oraz Leszek Stróżyk. Trzech radnych się wstrzymało.
Dyskusję i głosowanie nad likwidacją jednostki w Bielawie poprzedziła seria oświadczeń i wystąpień. Ponieważ żadna z komisji rady nie zaopiniowała projektu uchwały, wypowiadali się przedstawiciele klubów radnych. – Najważniejsze jest zapewnienie mieszkańcom poczucia bezpieczeństwa, a jednostka jest miastu potrzebna – mówiła Marta Masyk, Klub Radnych Niezależnych. – Podczas konsultacji, które przeprowadziliśmy z mieszkańcami, słyszeliśmy głosy, że z pewnością potrzebna jest zmiana funkcjonowania straży, ale jej likwidacja nie przyniosłaby oczekiwanych efektów. Dlatego my nie poprzemy tej uchwały.
W podobnym tonie oświadczenie wygłosił Krzysztof Molasy, szef klubu Porozumienie dla Bielawy. – Klub radnych zauważa wiele niedociągnięcia w pracy straży miejskiej oraz niezbyt czytelny przekaz na temat ich działań – przyznał Molasy. – Widzimy jednak konieczność istnienia tej służby. Będziemy głosować przeciwko likwidacji straży miejskiej, ale jednocześnie będziemy wnosić o przedstawienie do końca maja planu pracy straży. Burmistrz Piotr Łyżwa argumentował jak bardzo strażnicy są miastu potrzebni. Przekonywał, że likwidacja zaważy na bezpieczeństwie mieszkańców, co potwierdza opinia komendanta wojewódzkiego policji. Zaznaczył, że straż przeszła już restrukturyzację. –
Kwestia funkcjonowania straży miejskiej jest ważna dla miasta, a decyzja radnych będzie rzutowała na jego przyszłość. Ta uchwała jest też ważna dlatego, że jest sporządzona przez zwykłych obywateli. – mówił Piotr Koniec, jeden z inicjatorów likwidacji straży w Bielawie. – Przy rozwinięciu sieci monitoringu i zwiększeniu patroli policji poziom bezpieczeństwa nie spadnie, a miasto zaoszczędzi pokaźne kwoty. Poza tym mieszkańcy tej służby po prostu mnie chcą. Świadczy o tym 1100 podpisów pod naszą uchwałą. Dziś jako radni podejmiecie decyzję: czy podlegacie burmistrzowi czy swoim wyborcom. Posłuchajcie głosu obywateli, bo wyborcy mają dobrą pamięć – apelował Koniec. Radni zadecydowali jednak inaczej. Po zakończonej sesji, komendant Grzegorz Nowak, który przez całą debatę wytrwale milczał, tak skomentował odrzucenie uchwały: – Bardzo mnie cieszy, że tak przebiegło głosowanie. Do samego końca nie wiedziałem, jestem mile zaskoczony. Doceniono naszą pracę. Będziemy pracować dalej. Jeszcze lepiej niż do tej pory.
(GAM)
















































Dodaj komentarz