Za jego kadencji dzierżoniowski areszt stał się najbardziej otwartą na świat jednostką na Dolnym Śląsku. Ale nie dlatego, że łatwo stąd uciec. Tylko z powodu największej liczby przepustek dla aresztantów, którzy pracują – społecznie i zarobkowo. Ireneusz Placety przestał był dyrektorem służby więziennej, ale jego następca deklaruje, że w tej kwestii nic się nie zmieni.
– Praca skazanych jest satysfakcjonująca dla wszystkich, dlatego trzeba te działania kontynuować – mówił Rayszard Kospa, nowy szef placówki penitencjarnej z Dzierżoniowa. Deklaruje, ze będzie kontynuował działo poprzednika, czyli szeroką współpracę z gminami i zakładami pracy, w których więźniowie znajdują zatrudnienie.
Codziennie ponad stu więźniów wychodzi do pracy. Grupy skazanych pracują społecznie na rzecz miasta. Co roku wykonują zadania warte około miliona złotych. Likwidują dzikie wysypiska śmieci, porządkują parki i inne tereny zielone.
Ireneusz Placety ma za sobą ponad trzydzieści lat służby, kilkanaście na stanowiskach kierowniczych, a ostatnich kilka lat jako dyrektor dzierżoniowskiego aresztu. Odchodzi na emeryturę, ale wychodząc z więzienia nie odczuwa ulgi: – Ja kocham tą robotę. Czuję się spełniony. Uważam, ze odniosłem sukces. Zaczynałem pracę jako zwykły strażnik, służbę kończę jako dyrektor.
Zasłużonego dla miasta Dzierżoniowa szefa więziennictwa żegnali współpracownicy i przyjaciele, obdarowując go symbolicznym kluczem do więzienia oraz zegarkiem, który ma odmierzać same dobre chwile.





















































Dodaj komentarz